W ciągu ostatnich lat coraz częściej usłyszeć można o leczeniu zapachami, jednak relacje te bywają sprzeczne. Według entuzjastów tej metody, aromaterapia to jedna z gałęzi medycyny niekonwencjonalnej, natomiast jej przeciwnicy skłonni są doszukiwać się jej powiązań z ezoteryką, a w skrajnych przypadkach - nawet z okultyzmem. Jak zwykle prawda leży po środku. Powierzenie całkowicie swojego zdrowia specjaliście od zapachowych świec i olejków eterycznych byłoby zdecydowanie nieodpowiedzialne i w przypadku ciężkich schorzeń mogłoby doprowadzić do tragedii, jednak nazywanie tego procesu praktyką okultystyczną to również gruba przesada. Faktem jest natomiast, że aromaterapia wykazuje działanie podobne do placebo.

Na czym polega ta metoda leczenia? Przede wszystkim na kąpielach – wystarczy wanna gorącej wody i kilkanaście kropel olejku eterycznego. Tej metodzie towarzyszą też masaże – w chore miejsca wciera się olejki, wykonując przy okazji masaż relaksacyjny. Cóż, trzeba przyznać, ze jest to bardzo przyjemna terapia. Innym sposobem wykorzystania zapachu jest inhalacja – wykorzystuje się w niej specjalne kominki, które pozwalają podgrzać olejki. „Leczniczy” aromat wypełnia pomieszczenie i poprawia nastrój przebywających w nim osób. Tańszym odpowiednikiem klasycznej inhalacji jest palenie kadzidełek – rynek oferuje setki zapachów – każdy znajdzie coś dla siebie. Nawiązując do nastroju – wiele osób uważa, że nie tyle same składniki zawarte w roślinach nas leczą. Mówi się, że zapach stymuluje nasz organizm do obrony, zatem aromaterapia to dla wielu rodzaj psychoterapii, tyle że bez psychologa. Są jednak i tacy, którzy wierzą, że to właśnie skład olejku jest najważniejszy – dlatego zalecają robienie kompresów „nasączonych zapachem”. Ta dziedzina wciąż się rozwija, dlatego nie można jednoznacznie zaszufladkować aromaterapii, jednak co złego może być w gorącej i świecach?
